Dawno, dawno temu człowiek odkrył, że pies może mu się przydać, a pies… że bycie przydatnym się opłaca.
Tak powstała odwieczna już „spółka”, przez wielu zwana przyjaźnią.
Aby zrozumieć, jak karmić swojego psa musimy cofnąć się nieco w zamierzchłe czasy. Psy od zawsze dostawały resztki. Ale jakie były to resztki … nie tak „chemiczne”, jak teraz. Ponieważ pierwsze psy żyły na obrzeżach osad ludzkich, pies stał się wszystkożerny. Żywienie się resztkami otrzymywanymi od człowieka było zdecydowanie łatwiejsze niż polowanie. W zamian dawały się głaskać lub były używane do innych przydatnych czynności jak np.: polowanie, stróżowanie obejścia, pomoc w wypasaniu czy ciągnięcie zaprzęgu. Symbioza między psem a człowiekiem pojawiała się na każdej szerokości geograficznej. Aby zrozumieć, co jest niezbędne do prawidłowego rozwoju naszego psa, musimy zrozumieć historię jego udomowienia, a następnie historię powstania rasy (w tym przypadku rasy samojed).
Na temat udomowienia, historii i psów ogólnie polecam Wam 2 bardzo ważne książki:
Kiedyś na jakiejś grupie dyskusyjnej ktoś przedstawił tezę, iż o żywieniu psów powinien wypowiadać się dietetyk, a nie hodowca. Tak jak groomer o pielęgnacji, czy behawiorysta o wychowaniu i szkoleniu.
Bardzo to było dla mnie zaskakujące, gdyż aby prowadzić hodowlę, przede wszystkim trzeba znać się na podstawach żywienia swoich psów. Dochodzimy tu do sedna problemu, czyli różnicy między rozmnażaniem a hodowaniem. Rozmnażanie to kojarzenie ze sobą dwóch osobników w celu otrzymania potomstwa, często w wyniku przypadku bardzo ładnego potomstwa. Hodowanie natomiast to kojarzenie ze sobą psów w określonym celu. Stoi za tym plan hodowlany, który bazując na doświadczeniu hodowcy, określa cele w przyszłości hodowli. Zatem nikt nie zna lepiej swoich psów i swojej linii hodowlanej niż jej własny hodowca.
Jak zapewne zauważycie na zdjęciach, samojedy są różne. Począwszy od wielkości, którą określa wzorzec, na gatunku szaty skończywszy. Zatem to właśnie hodowca będzie wiedział najlepiej, po latach obserwacji swoich psów, co im służy a co nie. Dotyczy to także najważniejszej rzeczy, czyli żywienia.
Obserwacja całokształtu rasy na przestrzeni lat pozwala także wyciągnąć wnioski ogólne. Nie podjęłabym się opisania Wam schematu żywienia jamnika czy setera, bo po prostu każda rasa jest inna. Podstawy żywienia danej rasy wynikają z jej pochodzenia, każda rasa z opisanych przez FCI została stworzona w jakimś celu. Wszystkie psy pełniły kiedyś określone funkcje, które w dzisiejszym świecie zostały zatarte. Tak! Rasy ozdobne też pełniły funkcję, jak sama nazwa wskazuje, były psami stworzonymi do towarzystwa właśnie. Samoyed zaś… Pamiętacie jeszcze, po co został stworzony samojed? Miał ciągnąć sanie, paść stado, pilnować dzieci, ogrzewać nocą… był psem wszechstronnym, ale też bardzo wytrzymałym. Samoyed jest piękny, co do tego nie mamy wątpliwości, ale aby był taki przez całe życie, to Wy musicie odkryć, co jest dla niego najlepsze. Hodowca da Wam wskazówki, pomoże, doradzi w razie potrzeby. Zatem zacznę przewrotnie:
Jak myślicie, która grupa karm jest najlepsza dla samojeda? Każdy z nas chce dla naszego psa jak najlepiej, ale czy najlepsze będzie 5 gwiazdek ? Otóż NIE!!!! 4 gwiazdki? Również nie koniecznie...
Historia i pochodzenie rasy plasuje go w karmach 3 gwiazdkowych! Oczywiście jest to tabelka umowna, bo karm jest dużo więcej i naprawdę czasem trudno poruszać się w gąszczu firm i rodzajów.
Nadal nie wiecie, dlaczego 3 gwiazdki? A historie rasy znamy? Ok. Jadły to, co zostało, wcale nie najlepszej jakości. Ale my chcemy, aby nasz miał jak najlepiej, zatem damy mu tą z najwyższej półki, bo przecież kochamy swoją „chmureczkę”! Albo lepiej! Damy BARF! Bo przecież wszystkie karmy to chemia, a jak damy BARF to wiemy, co dajemy.
NIE!!! Poza wyjątkami, które będą się prawidłowo rozwijać na karmach Super Premium lub na barfie, organizm samojeda nie jest przystosowany do karm wysoko wyselekcjonowanych.
Będą się pojawiać zaniki mięśni, nieprawidłowy przyrost masy mięśniowej, krzywica, dysplazja, osteochondroza, łzawienie kanalików... To z tych długotrwałych efektów, krótko i szybko pojawiające się to biegunki i wiatry. Co zatem jest dobre? Dobre jest to, co służy Waszemu psu. Tylko że takie ‘eksperymenty’ możecie przeprowadzać na psie dorosłym. Rosnący szybko szczeniak, a takimi są małe yedki, nie ma czasu na eksperymenty, dlatego warto trzymać się tego, co zalecił hodowca (MĄDRY HODOWCA), bo to on najlepiej wie, na czym jego linia dobrze i harmonijnie się rozwija. Optymalna dla samojeda będzie karma z dopiskiem PREMIUM, dostosowana do rozmiaru (psy średnie) oraz do wieku. Bardzo ważne jest też to ile karmy mamy dać naszemu psiakowi.

Jeśli jesteście doświadczonymi psiarzami, obserwacja nie sprawi Wam problemu i szybko nauczycie się karmić waszego samojeda. Jednak jeśli jest to Wasz pierwszy pies, naprawdę warto zdać się na hodowcę.
Pies to nie dziecko, psu się diety nie rozszerza, można tę dietę urozmaicać np. o owoce jak jabłka czy gruszki, można dać marchewkę do pochrupania. Można zrobić samodzielnie ciasteczka, przepisów jest mnóstwo. Jednak wprowadzając coś więcej poza karmą, musicie uważać, aby nie zaburzyć schematu codziennego żywienia. Tu dochodzimy do drugiej najważniejszej bolączki, czyli:
To czy samojed odmówi współpracy przy posiłkach, zależy w znacznej mierze od Was. One naprawdę długo potrafią wytrzymać bez jedzenia (moja rekordzistka 3 dni), po to, aby finalnie dostać coś naprawdę super pysznego. Pierwszym problemem zazwyczaj jest to, że gdy szczeniak przybywa do nowego domu, nie chce jeść karmy, którą dostał w wyprawce. Jak więc łatwo się domyślić, musisz na początek poznać usposobienie psa. Przecież każdy pies jest inny!

Ile karmy nie nasypiesz, kiedy nie nasypiesz, jak nie podasz to i tak nic z tego? Dlatego, że nie ma konkurencji do miski! Wymaga to cierpliwości i pilnowania pory karmienia, która była do tej pory w hodowli, a problem sam szybko zniknie. Wielu hodowców karmi szczenięta z osobnych misek, z jednej strony pozwala to na kontrole ilości pokarmu zjadanego przez dane szczenię, z drugiej powoduje niestety wyścig przy miskach. Szczenięta jedzą szybko, aby skończyć swoje i iść do miski innego szczeniaka lub w ogóle zostawiają swoją porcję i idą zaglądać w miski rodzeństwa. Karmienie z jednej dużej miski dla szczeniąt także ma swoje zalety i wady. Z jednej strony szczenięta jedzą tyle, ile potrzebują, bo rodzeństwo jest w zasięgu wzroku i widać, że wszyscy jedzą to samo. Z drugiej jednak szczeniak niejadek wymaga uwagi, czy aby na pewno najada się wystarczająco. To jednak rozterki, które pozostawmy hodowcom. Wy dostajecie psa i stawiacie miskę. Na początku warto namaczać nieco karmę wodą, jest ona wtedy łatwiejsza w pobieraniu i niwelujemy ryzyko zakrztuszenia się. Nigdy też nie stawiamy misek na podwyższeniu! Pozycja ta powoduje, że wraz z pokarmem połykane jest powietrze, a od tego już tylko krok do skrętu.
Według najnowszych badań każdy czworonóg powinien jeść w sposób pierwotny, czyli z miski postawionej na ziemi. Niektórzy behawioryści twierdzą nawet, że powinniśmy pozbyć się misek i zamienić karmienie psa w zabawę w zdobywanie pokarmu!
I tu dochodzimy do sedna wszystkich zaburzeń behawioralnych (tak właśnie), które powodują, że nasz samojed staje się niejadkiem. Wspomniałam, że moja rekordzistka nie jadła nawet 3 dni! Nawet doświadczonemu hodowcy może przytrafić się taka Samojedka! Dopóki było rodzeństwo, nie było problemu. Niestety z czasem, kiedy dorastała, robiła się coraz bardziej „wybredna”, zmiany karmy, dosmaczanie, „cuda na kiju”. Znacie to, prawda ? Kiedy doszłam do samych puszek mokrej karmy bardzo miernej jakości znanej marki na P... Powiedziałam STOP! Niestety, z powodu głodówek pojawił się refluks, który trzeba było leczyć, a z powodu marnej jakości kału — przetoka około odbytowa! Nie był to mój pierwszy samojed, ani nawet drugi, ale to właśnie ona dała mi szkołę „życia” z karmienia samojeda. Albo raczej z tego, jak łatwo zaburzenie schematu żywienia, nadmierna miłość ;-) oraz brak konsekwencji potrafią stać się problemem ciężkim do przezwyciężenia.
Trzymajcie się zatem pory karmienia, kontrolujcie ilość, a będzie ok. Jeśli nie je 3 razy dziennie, widocznie jest to za często. Karmcie dwa lub nawet raz dziennie. Znaczna większość samojedów po 6 miesiącu życia naprawdę może jeść raz dziennie. Niestety są też takie, które muszą jeść 2 razy dziennie, aby nie pojawił się refluks, który zaburza nam cały schemat żywienia.
Dosmaczanie, to temat obszerny. Oleje i inne przysmaki? Dlaczego nie, jeśli służy. Tylko czy macie pewność, że kiedy magiczny składnik nie dojdzie na czas zamówiony, to Wasz pies nie odmówi posiłku? Czy warto ryzykować? U dorosłego psa drobne modyfikacje będą bez znaczenia (takiego powyżej 5 roku życia), jednak wcześniej warto być uważnym.
Smakołyki inne niż karma? Na początku warto używać karmy także przy nauce, tylko dawać ją z ręki jako jeden z posiłków. Nie jest filozofią najeść się kiełbasy przed obiadem. Tylko że kolejnego dnia samojed będzie czekał na wspomnianą „kiełbasę”, a karmy swojej już nie ruszy.
Owoce, warzywa — czemu nie, ale dostosowane do pory karmienia. Musicie wyczuć swojego psa. Mam Samojedkę, która w porze zbioru jabłek z naszej jabłoni właściwie nie rusza swojej karmy, bo po prostu jest najedzona. Jest to jednak pies dorosły, który zakończył swój rozwój.
Miski interaktywne, bajery i inne „licki” maty to bardzo fajna sprawa na rozładowanie stresu. Jednak może warto rozmoczyć karmę i ją na początek wcierać w matę? Na samym maśle orzechowym to raczej pies będzie się słabo rozwijał.
Skoro jesteśmy już przy żywieniu, muszę wspomnieć o suplementach. Kiedyś mówiło się, że prawidłowo dobrana karma wystarczy. Obecnie nasze środowisko niestety zmusza nas do podawania suplementów. Tutaj warto słuchać się hodowcy lub weterynarza, który zna rasę i jej predyspozycje. Tak naprawdę jest to temat na osobny, bardzo obszerny artykuł. Przede wszystkim zawierający pełną charakterystykę rasy, poruszający krok po kroku nie tylko opis rasy i jej pierwotne ustosunkowania. Do tego oczywiście zwracający uwagę na usposobienie psa północy jako współczesnego, a nie tego pierwotnego. Pamiętajcie tylko, że kluczową rolę w przyswajaniu pełni witamina C, której nadmiar jest wydalany z organizmu ze względu na jej rozpuszczalność w wodzie.
O tym, jak suplementować naszego samoyeda, krok po kroku przeczytacie w kolejnej części artykułu. Pojawi się on niebawem, więc zachęcamy do śledzenia. Na koniec przypominamy, że charakterystyka i opis naszych „yedków” jest opisana na naszej stronie. Znajdziecie wszystko w zakładkach:
Samoyed krok po kroku — poznaj usposobienie psa północy, czyli wzorzec rasy.
Charakter samoyeda krok po kroku — samoyed co warto wiedzieć, czyli hodowla psów rasy Samoyed.
Samoyed co warto wiedzieć — charakter samoyeda krok po kroku, czyli opis rasy i porady.
